To istotne, ten chód i marsz codzienny, tak tu i tam.Tak idąc mijamy i przemijamy, trawimy swój czas, tak na sprawy istotne i banalne do bólu. Poza nami samymi, najciekawsze są spotkania i rozmowy z drugim człowiekiem.To wręcz przygoda i frajda, gdy tak, zatrzymamy się w swym podbiegu starego sprintera, wartko rozmowa popłynie, słowa słowa i historie.To sens naszego pobratania homo sapiens i życia, naszego jedynego i twego.
………………….
F r a n c i s z e k ci ja …
Tak się otarłem okolicznością towarzyską, o osobnika płci męskiej niewątpliwie, iście przedziwnego i intrygującego. Pan Franciszek tak metrykalnie to dziadek nobliwy, wszelako z wigoru i wyglądu niezłe ciacho dla pań stanu wolnego, bo on ci wolny jest ci. Inżynier w stanie odpoczynku, spełniony zawodowo i życiowo. Z jego losów życie niejedna historyjka , tak odrębnie, posłużyła by na nieliche opowiadanie. A spisane faktograficznie, to historie człowieka który wszelkie przeciwności ” przyjmował na klatę „, lubo ostro z nimi walczył.
Począwszy od szkoły średniej, miał „pod górkę ” , gdyż ojciec był akowcem, więc poza nim i rodzinie się dostało. Do końca życia opowiadaniom ojca, tym krzywdom nieuprawnionym, przydawało świadectwo, to jego okaleczone dłonie, poobcinane w przesłuchaniach SB końcówki jego palców. Nie dożył tych czasów ” wolności bez wolności ” - wszak stosunek nowo władzy do starych patriotów, dał świadectwo taki obrazek; w okrągłą rocznicę Powstanie Warszawskiego, Vipy rządowe pod parasolami w siedziskach,,,staruszkowie zasłużeni o laskach i kulach na stojąco i w deszczu…dopiero młodzi harcerze zareagowali na taki dyshonor, brak opieki, brak uszanowania ich roli historycznej, a przede wszystkim ludzko pozbawienia ich pierwszeństwa głosu i znaczenia,,,
Nasłuchałem się ci jego życiorysu po pachy, mieliśmy i czas i luz, tak od baru po pójście na małe zabaw,.,ot działo się to niedawno, tak wczasowo relaksowo we wsi Ustka. Tak przy stoliku stołówkowym, kawiarnianym, na spacerze plażowej, czy na ławeczce, wśród wrześniowej nadmorskiej aury, płynęły słowa jego opowiadań.
Po swych burzliwych latach młodzieńczych, początkach swej kariery zawodowej, spełniony rodzinie - wszak się dochował dorodnej córki, zaczął zbierać owoce swego życia. Ot tak z dnia na dzień, zwyczajnie spowolnił swój bieg - towarzystwo przyjaciół i znajomych, chata na czasie i z pełnym wypasem, samochodzik bajer i podróże liczne - tak sobie przed siebie dla przyjemności… wszystko przewidywalne i pod kontrolą - ale ale ??…
Coś tam w piersiach zakuło, oddechu zabrakło i ból i ból. Rad nie rad, zjawił się u lekarza - panie doktorze, coś tam mi ” skrzypi „, pewnie głupstwo - mówi , prawie sam z siebie kpiąc - proszę zbadać, tyle, że mam mało czasssuu… - uch ale boli…i i i… - za godzinę muszę być w swej firmie… dobrze dobrze - mruczy doktor - no i rzetelnie bada - tu posłuchał, tam popukał - nagle łap za telefon! - pogotowie ? - proszę natychmiast przysłać karetkę !! - mam tu stan przedzawałowy!!! - co takiego ??? - wystraszył się nasz Franciszek - ano takt to - zdecydowanie mówi lekarz - kładź się pan na kozetkę i spokojnie oddychaj - zaraz będzie ERKA …
Tak to z malej chmury powstał deszcz - ulewa zdarzeń zdrowotnych, nowego etapu życia Franciszka. W szpitalu zabiegi na sercu, wyjście do domu z kategorycznym wskazaniem - uważaj pan - zero wysiłku i jakiś dużych emocji, o pracy nie ma mowy - oczywiście doktorze , oczywiście - zgodnie odpowiadał ” świeżynka zawałowiec „…minęło kilka tygodni, poczuł się lepiej ,no i hajda we wir pracy, wszak jego firma - solidny markowy tartak, bez niego nie mógł się obejść (?)
To już jednak nie było to, bomba jego ciała tykała cyklicznie - wszak lont odejścia, los już podpalił - czuł się źle - co rusz pędził, tak od lekarza do lekarza, po poradę i leczenie z gwarancją pożycia…niepomny, iż lekarze, to nie czarodzieje i cudotwórcy, natury nie przeskoczą - jedynie mogą co nieco załagodzić,,, trafił tak na kolejną konsultację do znanego kardiologa oraz neurochirurga - przebadali pomyśleli - no i co? - panowie profesorowie? - nieco zmieszani - wiemy co jest , to nie wróży nic dobrego - oględnie mówią - panowie konkretnie, to już koniec!?? - nie ma ratunku? — no no ratunek jest , ale ale to straszne koszty - panowie mówcie - ….to są tysiące dolarów - to za stymulator z USA - a i tu zabieg za kilkadziesiąt tysięcy - to pana jedyna deska ratunku aby wytrwać i przeżyć …
jeżeli pan takie środki zgromadzi, wykonamy taki zabieg - to stymulator bólu wszczepiony w kręgosłup…dwie elektrody wszczepia się w kanał kręgowy, dodaje podskórny zasilacz - po wyregulowaniu, potwierdzającym zarazem skuteczność, damy panu taki pilot, pozwalający na zewnętrzną regulacje. W zależności od wysiłku nasilenia bólu, będzie pan sam sobie ustalał działanie stymulatora…a a jaka gwarancja , iż na pewno pomoże ? - cóż tego nikt nie poda, ale z praktyki wiemy, że ryzyko niewielkie - Franciszek dał sobie parę dni na ochłoniecie …zdecydował się , zdeklarował wobec lekarzy, co do konkretów i kosztów. W danym momencie nie miał ku temu środków. No i tak zaczęła się w o j n a Franciszka z bólem , z niedołęstwem, tak aby godnie jeszcze pożyć.
Napoleon, na pytanie co potrzeba do wojny - odpowiedział - to trzy rzeczy - co? - pieniądze, pieniądze i pieniądze…tako i współcześnie to aktualne, na każdym polu po to osobiste zagrożenie cierpienia i zdrowia.
Wstępnie poszły wszelkie oszczędności, dalej sprzedał swój wychuchany zadbany dom.W Tym domu miał wszystko ku temu aby spokojnie się odstresować, w pełni zrelaksować, w otoczeni zieleni swego ogrodu, tako przyjaciół , zwyczajnie od pogoni zawodowej, tak prosto i zwyczajnie będąc w swym zaciszu i ostoi. W pierwszym okazaniu domu, zdecydowanemu kupcowi, był nico zdystansowany - ot mus to mus-wszelako gdy klamka zapadła, pieniądze wpłynęły, ostatnie wynos rzeczy, ot przekazanie kluczy , jeszcze ostatni spacer po swych kątach - ot i łza żalu na policzkach spłynęła .Tak, nasz dom jest tam gdzie my jesteśmy, gdy go tracimy, to część nas z nim odchodzi.
.
Dalej już z mniejszą estymą, choć także z ociąganiem, przekazał - sprzedał, swą drugą radość życia, swój tartak, to miejsce pracy i sprawcza duma posiadania , bycia potrzebnym ludziom i sobie. Nabył go dobry znajomy dla swego syna, tu już, ta nowa ręka nastawiła się bardziej na skonsumowanie zysku, ponad oddanie serca swej firmie - ale to już taka kolejność rzeczy i prawidłowość .To taki trend , lubo prawidłowość, mało ceni się prezenty bez należnej pracy i trudu, podane na tacy lekko się je konsumuje. Niestety mało jest przeciwnych przykładów. Kochamy to co wypracujemy i zdobędziemy sami, swą pracą zaangażowaniem i pomysłem. Nieraz jeszcze po sprzedaży, ów znajomy prosił byłego właściciela o pomoc i radę techniczno - organizacyjną … młody właściciel się ” nie wyrabiał ” …to tylko jakiś czas po zabiegu, później sobie odpuścił, wszak żal mu było tam być, miał odczucie jakby opuścił swe” dziecko”…poza tym zdrowie to zdrowie , precz sentymenty trza godnie dalej żyć.
.
Pozostawił sobie skromną kawalerkę w jednej ze starszych dzielnic Bydgoszczy. Na zabieg operacyjny , w dobrych rękach i pozytywnie, się nie spóźnił, kosa nad głową oddaliła się, zapanował na swym cierpieniem. Wygrał swój bój o godność człowieka życiowo spełnionego, wygrał mini nagrodę za swój trud, oddal swe wszystkie dobra i niespełnienia, by być , by trwać.Niby to banalne , wszak ” tonący brzytwy się chwyta ” - ale ale - iluż jest , co ponoszą się nadzieją złudną - ee tam - mi nic nie będzie - ja i sto lat i wszystkiego do końca - tak i materię , władzę i znaczenie… nie ma nic bardziej mylnego! To nie do pogodzenia wraz.
Aktualnie samotny niesamotnie, wszak ma swa partnerkę, pogodzony ze sobą i światem, uśmiechem wita ranek - no no - wszak to ten następny po wczorajszym, i i dalej są dalsze…gimnastyka, śniadanko , nieco serwowania w komputerze,,,wyjście - spotkania i podróże , rozmowy z ludźmi ot nowe wrażenia co dzień - tak dalej i dalej , na pohybel czasowi do zachłyśnięcia się urokom życia - jego wybranki kochanki …
.
…bogdan&ko…………………………..
.
kochajmy życie póki jest
jutro będzie zdrada
jutra może już nie być wcale
.
na nic św.Franciszkowi
mirra, kadzidło i złoto
gdy ONA stuka oto…
………………………….

śmiej się błaźnie, wszak cóż nam pozostaje

dom, kochajmy bezkrytycznie, tam nasze spełnienie i ostoja